Translate

sobota, 5 lipca 2014

19. Tęskniłam za czasem spędzonym z nim.

Ważne info!!
Pewnie zastanowił was fakt,że w poprzednim rozdziale napisane było,że El nie będzie w LA.Jednak później pojawia się w klubie,już tłumaczę.Mój komputer usunął tekst,w którym napisane było,że Eleanor nie będzie na gali,ale przyleci się ze wszystkimi spotkać.Jednak rano wróci samolotem do Manchesteru.!!

*Harry*
Ranek wszyscy spędziliśmy w domu Sel.Zrobiliśmy razem śniadanie,po czym każdy poszedł się ubrać.One Direction ma dziś krótki wywiad,Nina ma dogranie scen do filmu,a Lena sesję do albumu.Cały dzień pełen pracy,ale dziś właśnie idę z Niną na obiad i cieszę się jak nigdy.Pojechaliśmy z chłopakami do studia, zostałem odpowiednio przygotowany.Usiedliśmy na kanapach i czekaliśmy,aż wywiad się zacznie.Tłumy fanów wokół,kamery prosto na nas,światła.To trochę przerażające,ale przyzwyczaiłem się.Będąc w show biznesie tyle lat nie straszą cię paparazzi.Jednak cieszą tłumy fanów i to jest zaleta sławy.
-A dziś,właśnie tutaj,na moich kanapach.One Directioooooonnnnn!!
Po sali rozległ się wielki pisk,gdy prowadzący nas przedstawił.
P:Witajcie chłopcy,może zaczniemy od planów.
Lo: Na ten rok zaplanowaną mamy premierę płyty,kilka koncertów.
Za: A tak to zabawa,hahaha.
Ni: I jedzenie.
P: Hahahah a powiedźcie co oprócz tego wywiadu robicie w LA.
Li: Wczoraj byliśmy na TCA,a dziś wieczorem wracamy do Londynu,potem kontynuacja trasy.
Lo: Przyjechałem do siostry nabałaganić jej w domu,hhahahh.
P:Nabałaganiłeś jej w domu?!? hahaha
Lo: On jeszcze tego nie wie,bo jest na sesji,ale zatkałem kibel jej swetrem i pozrzucałem ubrania z wieszaków.
P: Jesteś okropnym bratem,hehe.
Lo: A Sel jest okropną siostrą,ale kocham ją.
P: To dobrze,a Liam jak z Sophią.Zdradź nam coś..
Li: Kocham się, So jest za kulisami.Kocham cię skarbie.
P:Uuu ile miłości,hahah.A ty Niall masz kogoś?
Ni: Mam,moje jedzenie.Hahaha a tak serio to jestem wolny,nie spotykam sie z nikim.
P:A ty Zayn?
Za: Ja też jestem sam.
P: Tak?
Za: Tak,na 100%
P: A co to jest? ( w tym momencie na ekranie obok prowadzącego pojawiły się trzy zdjęcia-selfie,które Zayn i Sel zrobili w klubie w Londynie w marcu, drugie z gali i trzecie wczoraj jak Sel oraz Zayn siedzą dość blisko siebie) Zauważyłem,że roześmiany wyraz twarzy Louisa zmienił się na wściekły.
Za: Jesteśmy przyjaciółmi, to siostra Louisa.
P: Ale nie łączy was coś więcej?
Za: Nie, tylko przyjaźń.
P: Trzecie zdjęcie mówi coś innego,nie ukrywaj tego przed nami.
Lo: Oni są przyjaciółmi,i tyle.
P: Dobra,dobra.A ty Harry?
Ja: Też mi będziesz wmawiał po zdjęciach,hahah.
P: Owszem,hahah (na ekranie pojawiły się zdjęcia z tyłu klubu z Niną,wczoraj)
Ja: Rozmawialiśmy,ale na razie jesteśmy przyjaciółmi.
P: Na razie?
Ja: Tak, Nina to świetna dziewczyna.
P: No cóż nasz czas dobiegł końca.One Direction proszę państwa.
Wywiad zakończył się,a ja marzyłem by znaleźć się już z Niną na obiedzie.Nie lubię jak jestem publicznie wypytywany o związki,ale nie zmienię tego.
Napiłem się wody,po czym ruszyłem w stronę samochodu.Denerwuje się przed randką z Niną,bo w sumie można to nazwać randką prawda?

*Nina*
Właśnie jadę na spotkanie z Harrym,ubrana w czerwoną sukienkę na ramiączkach, kremową marynarkę i baletki.Mamy zjeść razem obiad,pogadać.To dziwne,że Hazz niby nie był gotowy na nas,ale skoro dziś chcę się spotkać to nie mam nic przeciwko.Szczerze mówiąc moje zauroczenie nim nie minęło i lubię przebywać w jego otoczeniu.Weszłam do restauracji,usiadłam przy stoliku najdalej okna.Umówiliśmy się,że Harry przyjdzie trochę później,żeby nie było zamieszania.Po chwili jednak zjawił się.Ubrany w czarne rurki,biały t-shirt z napisami i loczkach przewiązanych bandanką.Wszystkie pozawijane w inną stronę,patrzył na mnie swoimi cudownymi,zielonymi tęczówkami.Jego usta układały się w wąską linię,a w dłoniach trzymał kwiaty.
-Hej,pięknie wyglądasz-odparł przytulając mnie.-To dla ciebie.
-Dziękuje-uśmiechnęłam się.
Usiedliśmy na miejscach i spojrzeliśmy w karty.
-Fajnie,że możemy się znowu spotkać...sami.-rzekł lekko nieśmiało.-Nie licząc tłumów przed wejściem.
-Taa to jest minus,ale opowiadaj co tak ogólnie u ciebie? bo o tym nie mieliśmy okazji pogadać-powiedziałam studiując menu.
-No cóż,praca,praca,praca.Brakuje mi ciebie-wyszeptał.
-Tak?-spojrzałam na niego z cwaniackim uśmieszkiem,lekko przechylając głowę.
-A co myślałaś? Cholernie tęsknię za tobą Nina.Kiedy będziesz w Londynie?-mówił.
-Na razie nie będę,bo moi rodzice przylatują do Nowego Yorku za 5 dni.-oznajmiłam.
-To świetnie,nareszcie zobaczą jak mieszkasz-posłał mi rozczulający uśmiech.
-Tak,a ty co robisz w tym czasie?-rzekłam.
-W sumie to nic.-prychnął upijając łyk wody.
-Może chcesz poznać moich rodziców? przylecisz?-zapytałam nie pewnie.
-Chętnie,może wrócimy dziś razem do NYC? ugościsz mnie?-rozluźniłam się na jego słowa.
-Zgoda-potwierdziłam.
Podszedł do nas kelner,złożyliśmy zamówienie i razem z Harrym kontynuowaliśmy naszą rozmowę.Tęskniłam za czasem spędzonym z nim.

*Louis*
Robiliśmy z chłopakami małe zakupy,gdy w mojej kieszeni zabrzęczał telefon.
-Co to ma kurwa znaczyć,że zapchałeś kibel moim swetrem?
-Hahahahahahhahahah już wiesz?
-Cały świat wie idioto.
-Ajj tam.
-Masz przyjechać i to odetkać,a sweter odkupić.
-Sorry Selly,ale właśnie kończymy zakupy i wracamy.Buziak pa.
Wrzuciłem telefon do kieszeni spodni nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.Selena była wnerwiona,a ja miałem ubaw.Lubię robić jej kawały,ale ona mi się odpłaca,a to nie jest już fajne.Prawdę mówiąc zbliżyliśmy się do siebie,bo tylko ona jest moją prawdziwą rodziną.Nie licząc babci i dziadka,których nie znam i ojca,ale o nim nie wspominam.Szczerze chciałbym poznać więcej osób spokrewnionych ze mną,ale jedyną drogą do tego jest Lena,a ona nie chce wracać do przeszłości.Chętnie nauczyłbym się też polskiego,bo w ogóle nie umiem mówić i pisać w tym języku.Jedynie rozumiem jeśli siostra do mnie mówi lub włącza mi polską telewizję.No cóż wystarczy chcieć...
-Louis idziesz?-usłyszałem głos Zayna dochodzący z samolotu.
-Tak,idę-wymamrotałem.
-Słuchaj,musimy pogadać.
-Co jest?-zapytał.
-Ciebie coś łączy z Seleną?-rzekłem srogo.
-Przyjaźń-uśmiechnął się.
-Mam nadzieję,że nic więcej,bo nie ręczę za siebie-warknąłem.
-Spokojnie,to tylko przyjaźń-zapewnił.

________________________________________________________________________
Witajcie :D pewnie sobie myślicie jaka to ja głupia,że przychodzę do was z takim czymś.Owszem,wiem,iż rozdział jest beznadziejnie napisany.Może gdybym miała większą wenę wyszedłby lepiej,coś ostatnio się ze mną popsuło.Mam blokadę.Wczoraj pisałam rozdział 24 i męczyłam go prawie 8 godzin! na szczęście wyszedł lepiej niż ten.Pamiętajcie o akcji na tt #StayStrongFF ,w której wystarczy na twitterze dodać ten hashtag i możecie wtedy pisać wszystko o blogu, np. idziecie czytać albo coś wam się nie podobało lub podobało w zachowaniu bohaterów ;).

-Komentarze karmią wenę.
~.Miley <3

niedziela, 29 czerwca 2014

18. Prawdziwe wyjaśnienia są najlepszą zgodą między ludźmi.

8 sierpnia.
Obudziłam się w swoim domu w LA.Wiele się zmieniło od tamtego czasu,gdy ostatni raz widziałam Zayna.Było to po Kids Choice,wciąż niestety nie wiem co jest między nami.Nie rozmawiałam z nim nawet przez telefon,a z tego co wiem od Nialla on znów zaczął spotykać się z Perrie.W sumie to nie powinnam się do tego wtrącać prawda? Do tego 22 lipca miałam 21 urodziny.Nie było imprezy,ale Louis z Eleanor przywieźli tort na plan zdjęciowy "Monte Carlo",a ekipa zamówiła szampany.Natomiast mój zespół zaśpiewał dla mnie piosenkę Backstreet Boys.
Zaczęłam już zdjęcia do Monte Carlo,a Ramona&Beezus miało swoją premierę.Mój album wychodzi 17 września, pierwsza piosenka promująca Round& Round podbija listy przebojów.Linia ubrań,którą stworzyłam z Kmart nieźle sie sprzedaje.Natomiast dziś odbywa się gala Teen Choice Awars,na której jestem nominowana do "Best Actre"Choice Music: Breakout Artist – Female"  .
es" za film R&B i "Stylowa ikona czerwonego dywanu" oraz z zespołem "Choice Music: Group" oraz
Wytargałam się z łóżka,po czym udałam się do łazienki.Umyłam zęby,wyszczotkowałam włosy.Zbiegłam na dół,gdzie urzędowali już Louis i Niall,którzy przylecieli do LA wczoraj na Teen Choice.Pozostali przybędą dziś.
-Cześć-mruknęłam podchodząc do lodówki.
-Zmęczona?-zapytał Horan.
-Tak,nie wyspałam się-odparłam podpierając głowę na rękach.
-Trzeba było wczoraj tyle nie pić-uśmiechnął się Louis.
-Aha,jasne.To wy we mnie wmuszaliście wódkę-wycedziłam przez zęby.
Później razem zjedliśmy śniadanie żartując dużo.Faktycznie brakowało mi kilku godzin snu,ale niestety nie mam na to czasu.
Pognałam na górę,w garderobie wybrałam wygodne ubrania,które od razu założyłam. Wzięłam torbę,spakowałam do niej potrzebne rzeczy i zbiegłam na dół.
-Chodźcie-krzyknęłam do chłopaków.
Dziś mam trochę do roboty.Wywiad w radiu, ostanie poprawki do mojej nowej trasy,która zaczyna się w październiku i gala.Zapakowałam się z chłopakami do auta,a Louis uwalił na moje ramię swoją głowę.
-Weź ten kapuściany łeb-warknęłam po polsku na co Niall się skrzywił.
-Spadaj-to jedyne co mój brat potrafi powiedzieć po polsku,ale na szczęście rozumie wszystko.
-Moglibyście tak,bym rozumiał?-wtrącił Horan.
Parsknęliśmy śmiechem widząc jego oburzenie na twarzy.Fajne jest to,że mogę mówić do Louisa po polsku,a reszta tego nie rozumie.Muszę nauczyć brata mówić w tym języku,ale oboje ciągle mamy jakieś obowiązki.




*Nina*
Właśnie przyleciałam do Los Angeles.Spotykam się dziś z Seleną,bo również idę na Teen Choice.Jestem nominowana jako "Najlepszy debiut w modelingu".Pewnie ciekawi was co z Harrym i Rickiem prawda?
No,więc Smith sam postanowił to zakończyć,bo widział co dzieje się ze mną,gdy widzę Stylesa.Jesteśmy przyjaciółmi i dzwonimy do siebie często.Natomiast Hazza od spotkania w szpitalu przestał się do mnie odzywać.Niby mieliśmy zacząć od nowa,ale gdy do niego dzwoniłam to nie odbierał.Przez nadmiar pracy nie było okazji się spotkać,więc sama nie wiem co między nami jest.Dziś go zobaczę,bo idziemy wszyscy do klubu.Ostatnio Lenę widziałam na jej koncercie w Londynie,bo wtedy też tam byłam.Albo gdy dzwoniłam do niej na Skype w jej urodziny,dlatego cieszę się,że dziś będziemy mogły spędzić razem cały wieczór i jutrzejszy ranek.
Mój samochód zatrzymał się pod domem Tommo2,bo tam właśnie nocuję.Drzwi otworzyła mi ochrona,zostawiłam tylko walizki w przed pokoju i wróciłam do auta.Dziś zaczynam kręcić sceny do filmu "Arena",w którym gram rolę drugoplanową.Zostaję w LA dwa dni,a potem wracam do Nowego Jorku.
Przywitałam się ze wszystkimi na planie,przygotowano mnie odpowiednio.Moje sceny nie są długie i trudne.Spróbujemy nagrać wszystko dziś.

*
Skończyliśmy zdjęcia,a do gali zostały 2 godziny.Z tego co wiem Sel,Louis i Niall jadą już do domu.A reszta leci do nas.Przebrałam się w swoje ubrania,po czym pojechałam do domu Leny.
-Czeeść,jak ja tęskniłam?-przytuliła mnie.
-Ja też,nie możemy się na tak długo rozstawać-odparłam gładząc ręką jej plecy.
-Racja,chodź-powiedziała zapraszając mnie do środka gestem dłoni.
W salonie fryzjerka czesała Louisowi włosy,a Niall decydował jaką kurtkę ubrać.
-Hej-przywitałam się.
-Cześć,chodź po swoją sukienkę-odparła stylistka Sel Basia.
Całe przygotowania minęły dość szybko,czułam się wspaniale w pięknej sukience i wysokich szpilkach.
Gdy wszyscy byliśmy gotowi Lena zrobiła nam pamiątkowe zdjęcie.Następnie udaliśmy się do samochodu.Wystukałam numer mamy,ponieważ dawno z nią nie rozmawiałam.
-Halo,Ninuś opowiadaj.
-Właśnie jedziemy na Teen Choice Awards.Co u was?
-U nas dobrze, Kuba pojechał na kolonię z kolegami i za 3 dni wraca.
-Mamo Lena,Louis i Niall was pozdrawiają.
-Też ich pozdrawiam,a kupiliśmy bilet na samolot do ciebie.
-Będę miała wolne prawie cały sierpień,więc oprowadzę was trochę.
-Dobrze,to ja kończę kochanie.Paa
-Paa
Cieszę się na przylot rodziców i brata.Widziałam ich na żywo jakoś w grudniu rok temu,gdy przylecieli do mnie jak jeszcze mieszkałam w Londynie.Teraz będę mogła ich oprowadzić po Nowym Jorku.
-Ten wasz język jest naprawdę dziwny-stwierdził blondyn.
-Czemu?-zapytałam.
-Taki no...pokręcony-odparł po chwili namysłu.
-Kiedyś cię go nauczę-oznajmiła Lena.
-Możesz mi zrobić ten cały bigos,a ja cię zabiorę do Nandos-uśmiechnął się.
-Zgoda-zawarli pakt podając sobie ręce.
Zatrzymaliśmy się przy wejściu.Byłam zdenerwowana,ale wyszłam jako pierwsza.Pozowałam do zdjęć,odpowiadałam na pytania.Jednak najbardziej chciałam zobaczyć już Harrego.

*Selena*
Krocząc po niebieskim dywanie w białej sukience i wysokich szpilkach czułam się wspaniale.Padło dużo pytań o mój najnowszy krążek oraz związek.Wszyscy uczepili się mnie i Zayna po zdjęciach z imprezy w Londynie.W wielu wywiadach byłam o to pytana,ale zawsze odpowiadam tak samo.Gdy w końcu mogłam wejść na salę denerwowałam się spotkaniem z Zaynem.Wiem,że gdzieś koło nich ma siedzieć Sophia-dziewczyna Liama,którą dziś poznam.Eleanor niestety nie będzie na gali,bo ma jutro ważny egzamin na studiach.Na szczęście przyleci na After Party.Ja mam zarezerwowane miejsce obok Niny,ale trochę daleko od chłopców i Sophii.
Nagle dostałam sms od Dylana,że trzyma za mnie kciuki przed telewizorem.No tak zapomniałam wspomnieć,że po trasie z Ellie Goulding został zawodowym tancerzem.Wciąż mieszka w Londynie i nie długo otwiera swoją szkołę tańca.Widziałam go w teledyskach wielkich gwiazd.Do tej pory dziękuje mi za to,że mu pomogłam.Co prawda uczucie jakie było między nami wypaliło się i jesteśmy jedynie przyjaciółmi.
Gala oficjalnie się zaczęła.Co chwilę komentowałyśmy coś z Niną.Aż doszło do ogłoszenia wyników "Best Actrees".Stresowałam się,ale wierzyłam,że będzie dobrze.I gdy usłyszałam swoje imię zamarłam.Nina oraz mój zespół pogratulowali mi,a ja pognałam po nagrodę.
-Dzięki bardzo.To dla mnie na prawdę wiele znaczy.Kocham was wszystkich.Moi fani...Bez was niczego by nie było.Moja mama...On zawsze będzie moją inspiracją,dziękuje!!-powiedziałam do mikrofonu.
Schodząc ze sceny widziałam jak Zayn rozmawia z Perrie,która siedziała w rzędzie wyżej.Jednak wróciłam na swoje miejsce próbując o tym nie myśleć.
Następną nominację,którą ogłoszono i dotyczyła mnie było "Best Choice: Group" wraz z zespołem.Odebraliśmy nagrodę dziękując serdecznie.To,aż dziwne,że wygraliśmy z One Direction.Louis wystawił mi język,gdy wchodziłam na scenę na co zarzuciłam włosami z miną zwycięzcy,po czym roześmiałam się.Później jednak chłopcy wygrali jakąś nagrodę i to mój brat się popisywał.Udało się mi i moje zespołowi wygrać nagrodę "Choice Music: Breakout Artist – Female".Kolejnym ważnym wydarzeniem była nominacja Niny jako "Najlepszy debiut w modelingu".Oczywiście go wygrała,więc byłam z niej dumna.Widziałam jak Harry patrzył na nią,gdy odbierała deskę.Myślę,że oni oboje czują do siebie coś silnego,ale nie wiedzą jak powiedzieć to sobie.
Wygrałam "Stylowa ikona czerwonego dywanu".Wciąż nie wierzę,że mogło mi się przytrafić coś takiego.Gdy mieszkałam w Polsce po śmierci mamy przeżywałam piekło.Wszyscy śmiali się ze mnie,bo nie miałam wielkiego domu lub nowoczesnego apartamentu.I gdyby nie pomoc Niny pewnie żyłabym pod mostem.Wyjazd sprawił,że poznałam Louisa oraz jego życie. Szczerze nie lubiłam One Direction,ale spędzanie z nimi czasu sprawiło,że zyskali w moich oczach.Do tego brat wtargnął w moje życie sławę.I odbierając nagrodę stylowej ikony lub najlepszej aktorki jestem z siebie dumna.W sumie gdyby nie Lou nie miałabym tego wszystkiego,ale moją ciężką pracą wiele zdobyłam.Do tego spotkałam Taylora Lautnera i Leighton Meester-moją przyjaciółkę z planu.
Po gali chłopcy podeszli do nas.
-Oszukiwaliście z tą nagrodą dla grupy-wymamrotał niezadowolony Louis.
-Aha,akurat-odparłam co potwierdził Dane.
-Ale gratuluję moja ikono mody-rzekł Liam całując wierzch mojej dłoni.
-Dziękuje-dygnęłam-A ja gratuluję wam wszystkim.
-To jest Sophia Smith-zaczął Payne przedstawiając śliczną szatynkę.-Moja dziewczyna.
-Miło cię poznać-uśmiechnęła się Sophia.-Uwielbiam cię.
-Ahh mi również miło cię poznać i dziękuje bardzo.-powiedziałam lekko speszona.
Widziałam jak Louis,Niall oraz Zayn gratulują Ninie,a Harry robi coś na telefonie.Ale z niego dupek,walcz o Ninę idioto!
Liam i Sophia zamienili się z chłopcami,by gratulować Ninie.Właśnie teraz czułam największe spięcie.Niall przytulił mnie,złożyliśmy sobie gratulację,po czym wyszeptał,że zabierze Louisa,bym mogła pogadać z Zaynem.Zaraz skąd on to wie?!?
-Hej,gratuluję-wymamrotałam,na co ten przytulił mnie czule.
Podbiegł do nas facet z kamerę,więc uśmiechnęliśmy się do niego.
-To ja tobie gratuluję,jesteś fantastyczna.-odparł,na co moje serce zaczęło mocniej bić.
-My...powinniśmy pogadać-zaczęłam zdenerwowana.
-Wiem,ale musimy iść.Pogadamy jak dojedziemy-odrzekł biorąc mnie za rękę co wywołało przypływ gorąca w moim ciele.Ruszyłam za nim wciąż oniemiała.Wsiedliśmy do samochodu gdzie Louis opowiadał głupawe żarty,a Eleanor kazała mu się zamknąć.Nie wiem jak ona może kocham tego idiotę.Podziwiam ją za to.Jednak czasami myślę,że gdyby nie El to Louis były kompletnym dziwakiem.
Podjechaliśmy pod klub,pod którym roiło się od ludzi,ale to nam nie przeszkodziło.Udaliśmy się do wejścia, w środku huczało od muzyki.Zajęliśmy miejsce przy jednym z stolików,a Niall i Nina poszli po drinki.Liam wzniósł toast.Wlałam w siebie kieliszek wódki co sprawiło,że moje mięśnie się rozluźniły.Czas porozmawiać z Zaynem.Przybliżyłam się do niego,odwróciłam głowę w jego stronę.I trzymając kieliszek w ręce lekko się bujałam.
-To co wydarzyło się między nami,gdy byłem u ciebie...-zaczął nieśmiało.
-Dało mi to dużo do myślenia-odparłam.
-Mnie również-wyszeptał przygryzając wargę.
-Ale ty...masz jakieś kontakty z Perrie prawda?-powiedziałam jakby to nie miało dla mnie znaczenia.
-Nie,to znaczy spotkaliśmy się przypadkiem jakiś czas temu.Potem złożyłem jej życzenia urodzinowe i dziś rozmawialiśmy o tym kto wygra.-mówił.
Czułam jego seksowny zapach.Mocne perfumy i papierosy-to jest to.
-Czyli nic większego cię z nią nie łączy?-spytałam nieśmiało, patrząc na swoje kolana co sprawiło,że moje włosy opadały zasłaniając twarz.
-Nie.I nigdy nie będzie-potwierdził kładąc swoją dłoń na moim nagim kolanie.
Przeszedł mnie dreszcz,ale przyjemny.Jego palce zaczęły lekko ściskać moją skórę.Co wywołało wielką falę gorąca we mnie.
-Wracając do tej sytuacji...
-Było cudownie-odparł łapiąc mnie za nadgarstek i patrząc mi głęboko w oczy.
Czułam jak zbliżamy się do siebie,jednak Louis władował się między nas.
-Co tam? piliście tego drinka,które przyniósł Niall-przerwał obejmując jedną ręką mnie,a drugą Zayna.
-Nie-burknęłam niezadowolona.
-Kurwa Louis chodź tu,bo nie mam z kim tańczyć-wrzasnęła El,po czym mrugnęła do mnie.
-Tańcz z Horanem-mruknął.-Ja tu zostaję i nie zmusisz mnie do kolejnego tańca.
Przewróciłam oczami,miałam ochotę udusić Lou.Czemu musiał do popsuć? Wiem,że on chce mnie niby chronić,ale Zayn to nie jakiś przestępca.Jednak moje myślenie przerwał widok Elki,piła drinka patrząc na facebooku jakieś posty.Niall rozmawiał z Liamem i Sophią,a Harry z Niną zniknęli.Nareszcie będą mogli szczerze porozmawiać!

*Nina*
Zauważyłam jak Sel rozmawia z Zaynem,więc sama postanowiłam zadziałać.Wzięłam głęboki oddech,wstałam i podeszłam do Harrego,który pił swojego drinka oraz robił coś na telefonie.
-Harry,możemy pogadać?-zaczęłam nieśmiało.
Ten spojrzał na mnie z ukosu,odłożył kieliszek i poszedł za mną.Wyszłam na dwór z tyłu klubu,gdzie nie było nikogo.
-Więc co jest?-odparł obojętnie,patrząc w telefon.
-Po pierwsze zostaw telefon,bo to ważne,a po drugie może trochę więcej empatii co?-rzekłam stanowczo.
-Ok,więc co się stało?-powiedziałam chowając urządzenie do kieszeni.
-A jak myślisz? czemu nie odbierałeś moich telefonów?-pytałam nerwowo.
-Bo potrzebowałem czasu,by sobie wszystko ułożyć-wyszeptał patrząc w ziemię.
-Nie mogłeś mi powiedzieć?-fuknęłam krzyżując ręce na piersi.
-Nie wiedziałem jak,ale teraz jestem gotowy-odrzekł podchodząc do mnie i łącząc nasze dłonie.
-Pewny jesteś?-wymamrotałam patrząc w jego cudowne,zielone oczy.
-Tak.Eee Nina czy masz ochotę pójść ze mną jutro na obiad?-powiedział delikatnie przejeżdżając po moim policzku.
(we wszystkich wywiadach,gdy jest mowa o Justinie Bieberze to na blogu jest Zayn) 












_____________________________________________________________________________
Witajcie :) mam nadzieję,że ten rozdział się wam spodobał.Dedykuję go Monice4451,która jest ze mną już bardzo długo i zawsze komentuje rozdziały <3 DZIĘKUJE kochana :) 
Chciałabym też powiadomić,że jeśli chcecie zobaczyć aktualności zapraszam do zakładki "Rozdziały".A jeśli chcecie być informowani o nowych postach odsyłam do zakładki "Informowani".Serdecznie zapraszam na mojego drugiego bloga- http://zyj-marzeniem.blogspot.com/
~.Komentarze karmią wenę.
~.Miley Cyrus <3

sobota, 14 czerwca 2014

17. Ociągnąć coś w pracy jest trudno,ale jeśli lubisz to co robisz to wszystko Ci się uda.

27 marca-Od rana trwają przygotowania do Kids Choice Awards,ja właśnie ubieram swoją sukienkę.Towarzyszy mi Louis mimo,że na galę nie idzie.Jest tu też Zayn,Niall w Irlandii,Liam w Londynie,a Harry wciąż w NYC.Niestety Nina ma sesję i się nie zjawi.Stresuję się,bo jestem nominowana do "ulubiona nowa artystka".
-Będzie dobrze,wyglądasz ślicznie-pocieszał mnie Malik.
-Przestań,ona to przegra,a wygląda jak potwór-żartował Lou.
-Zamknij ryj-warknęłam.
On dobrze wie,że gadając takie rzeczy jeszcze bardziej mnie nakręca.No,ale tacy są bracia.Moja stylistka Basia z Polski przyniosła mi buty,a więc prawie byłam gotowa.Fryzura już jest poprawiana,makijaż perfekcyjny,reszta też.Chyba czas iść prawda?
-Selena idziemy-usłyszałam głos mojej menagerki.
-No to powodzenia siostra-odparł Louis,po czym przytulił mnie.
-Trzymam kciuki-uśmiechnął się Zayn.
Jemu też sprezentowałam przytulasa,a następnie pognałam za moją ekipą.Wsiedliśmy do auta,wyjęłam telefon i udokumentowałam tę chwilę na instagramie.Zatrzymaliśmy się na Pauley Pavilion
UCLA campus.Wzięłam głęboki oddech,sprawdziłam czy z wyglądem wszystko dobrze,po czym wysiadłam.Pisk-to jedyne co usłyszałam.Podeszłam go kilku dziewczyn podpisując im się na zdjęciach lub gazetach ze mną.Zaprowadzono mnie na pomarańczowy dywan.Zaczęłam pozować,to nawet fajne.Przechodziłam dalej,gdy zostałam zaczepiona przez dziennikarkę.
-Selena jak emocje?
-Ahh jestem zdenerwowana.
-Masz nominację jako nowy artysta prawda?
-Tak,tak.Zobaczymy co z tego wyjdzie.
-Powodzenia życzę.
-Dziękuje,paaa.
Przechodziłam dalej.Uśmiech,aparaty i krzyki.Patrz tam,lewo,prawo,Selena! nikt nie myśli o mnie,tylko o kasie jaką na mnie zarobi...
Pozowałam,podchodziłam do ludzi lub odpowiadałam na pytania.Aż przyszedł czas wejść na salę,tysiące korytarzy.Ludzie mówiący ci co masz robić.To właśnie życie na gali,wszystkim wydaje się,że to sama frajda.Jednak jest inaczej,ale nie narzekam już.
Obserwowałam co dzieje się na sali,aż nagle wszystko się zaczęło.Oglądałam wyczekiwując na moment,w którym to ja wręcza nagrodę.Nie minęło 10 minut,a zostałam wołana za kulisy.Przygotowano mnie,ale serce waliło mi jak oszalałe.Usłyszałam krzyk,że mam wyjść na scenę.Kroczyłam gustownie do mikrofonu z przyczepionym uśmiechem.
-Kids Choooice Awaaaaardssss!!!!!!-krzyknęłam.

Gdy usłyszałam,że przedstawione będą wyniki kategorii "najlepszy nowy artysta" zaczęłam denerwować się jeszcze bardziej.Zacisnęłam ręce w piąstki,skupiłam się na tym co mówiła Tyra Banks.Jedyne co dałam radę wychwycić to "zwycięzcą jest...Selena!!!!" Wstałam oszołomiona,nie mogłam uwierzyć,że to wygrałam.Pokierowałam się po nagrodę,odebrałam ją.
-O matko...Dziękuje wam bardzo.Dziękuje Tyrze i George,mojej ukochanej rodzinie.Louisowi,który mnie dziś straszył,że przegram..hheheh...I oczywiście wielkie podziękowania dla moich fanów.Jesteście niesamowici,kocham was.Gdyby nie wasze wsparcie nie byłoby mnie tutaj.Pamiętajcie,że dla mnie liczy się każdy z was.Dziękuje!!
Wciąż oszołomiona zeszłam ze sceny,pognałam do swojego jakby pokoju.Odłożyłam nagrodę i wróciłam na widownię.Na prawdę wygrałam!!!! tak się cieszę.To super uczucie wiedzieć,że twoja ciężka praca jest doceniana.Cały rok harowałam,by odnosić sukcesy.Udało mi się zarobić tyle,że kupiłam dom w LA.
Gala zakończyła się,a ja z ekipą udałam się do wyjścia.Idę na after party.Niestety długo się nie zabawię,bo jutro mam sesję do Celebs.
Podpisałam kilka autografów,po czym weszłam do auta.Napisałam podziękowania na Twitterze i wrzuciłam swoje zdjęcie.Zatrzymaliśmy się,ale na dworze było strasznie dużo ludzi.Zrobiło się zamieszanie,bo ktoś kogoś pobił.Obserwowałam przerażona przez okno co się dzieje,ale nie widziałam bójki.Jedynie blask fleszy i tysiące osób.
-Co się dzieje?-pytałam przez telefon.Postanowiłam zadzwonić do ochroniarza przed autem.
-Była bójka.Już możesz wyjść-powiedział.
Nagle drzwi otworzyły się,a ja od razu pobiegłam do środka.Zaczęłam poruszać się w stronę baru.Wzięłam drinka,a razem z ekipą usiedliśmy przy stoliku.
-Seli 3 kwietnia w przerwie między Monte Carlo masz sesję do Seventeen,a 19 lipca wywiad w Lopez Tonight.-oznajmiła moja menagerka.
-Wiem,ale na razie nie gadajmy o pracy.Cieszmy się odpoczynkiem-odparłam.
Wzięłam jednego łyka drinka,moje mięśnie się rozluźniły.Porozmawialiśmy chwilę i musiałam wracać do domu.Zapakowałam się do auta,praktycznie zasnęłam opierając głowę o szybę.

Otworzyłam drzwi,weszłam do domu i pobiegłam na kanapę.Mój brat spał na kanapie wokół piw oraz chipsów,obok niego Zayn.Postanowiłam ich nie budzić,poczłapałam na górę.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam piżamę i poszłam spać.

Następnego dnia obudził mnie telefon,ospale podniosłam się i odebrałam.
-Wstawaj! samochód zaraz będzie-oznajmiła moja menagerka.
-Ok-mruknęłam.
Przetarłam oczy,spojrzałam na zegarek,który wskazywał na 9:00.Weszłam do garderoby,ubrałam się.Byłam nie wyspana,ale jakoś dawałam radę.Poczłapałam na dół,o dziwo Louis i Zayn siedzieli przy zastawionym stole.
-Witaj zwyciężczyni-uśmiechnął się Zayn.
-Hej,zrobiliśmy ci śniadanie-odparł Lou.
-Mmm żyć nie umierać-wymamrotałam wesoło.
Zajęłam miejsce obok nich i zaczęłam jeść.Byłam głodna,więc zostawiłam pusty talerz.Napiłam się kawy.
-Jedziemy?-zapytałam.
-Tak-odpowiedzieli razem.
Zapakowaliśmy się do auta,oparłam głowę o ramię Zayna i próbowałam choć chwilę pospać.Ten pogłaskał mnie lekko po włosach śmiejąc się cicho.Niestety szybko musiałam zrezygnować z przyjemności jaką sprawia mi sen.Wysiadłam z auta,nie obyło się bez fotoreporterów.Wyglądałam okropnie,byłam zaspana,więc szłam jak pijak.Nagle poczułam ciepły dotyk,Zayn pomógł mi iść i trochę mnie zakrył.Wyszeptałam "dziękuje".W środku poznałam się ze wszystkimi,wypiłam mocną kawę.Zostałam przygotowana odpowiednio do sesji.
-Powodzenia-odparł Louis z kpiącym uśmieszkiem.
-Nie szczerz się tak,bo ci ktoś w mordę przywali-wysyczałam.
-Też cię kocham-ratował się.
-Ale ja ciebie nie-wyszczerzyłam zęby.
-Spadaj gówniaro-rzekł pchając mnie.
Przewróciłam oczami,po czym poszłam na plan.Pozowałam w jednej stylizacji około 25 minut.Louis i Zayn robili zdjęcia swoimi telefonami.Trochę zamieniłam z nimi słowa,ale głównie się uśmiechałam.Później zmieniłam ubrania i przez jakieś 35 minut pozowałam w niej.Zdjęć ma być mało,więc dziś szybko zejdzie.Następnie przebrałam się,poszliśmy na dach.Tam odbyła się kolejna część sesji.Około 15:00 był koniec.Oglądnęliśmy oraz wybraliśmy zdjęcia do magazynu,który ukaże się za 2 tygodnie.Byłam zmęczona,więc chciałam jak najszybciej wrócić do domu,ale czekają mnie jeszcze zakupy.

Weszliśmy we trójkę do sklepu.
-Louis idź po mleko-powiedziałam,ale nie uzyskałam odpowiedzi i jakiekolwiek znaku od niego.
-Louis zostaw ten telefon i rusz dupę po mleko-rzekłam srogo.
-Dobra noo-wymamrotał niezadowolony.
Ja z Zaynem poszliśmy na dział z warzywami.
-Pamiętasz jak byliśmy razem w klubie w Londynie niedawno?-zaczął rozmowę nieśmiało.
-Tak-speszyłam się.
-Świetnie się bawiłem-odparł.
-Ja też-mówiłam nie patrząc na niego,tylko wybierając produkty.
-Wiesz jaa...
I w tym momencie przyszedł Louis z mlekiem.A Zayn już nie dokończył.Dzięki bracie ;) (sarkazm)
Dalej zakupy robiliśmy rozmawiając jedynie o jakiś pierdołach.Dowiedziałam się,że Tommo1 gdzieś wychodzi wieczorem.
Zapakowaliśmy siatki do samochodu,po czym sami się do niego zapakowaliśmy.Droga nie trwała długo.Umówiliśmy się podczas niej,że ja robię kolację,bo oni zrobili pyszne śniadanie.
Nagle dostałam telefon od mojej menagerki.
-Sel zgadzasz się na występ u Davida Lettermana 20 lipca i u Ellen 21 września oraz występ w AGT 14 lipca?
-Tak,ale nie dzwońcie już dziś z takimi sprawami proszę.
-Ok,pa.
Postanowiłam,że zrobię schabowego i ziemniaki.Zabrałam się za ich przyrządzanie,w kuchni zrobił się bajzel,a chłopcy oglądali telewizję.Po skończeniu ustawiłam wszystko na stole i zawołałam ich.
-Tradycyjne polskie jedzenie-uśmiechnęłam się.
-Mmm już mi ślinka cieknie-powiedział Lou.
-Wygląda pysznie-dodał Zayn.
Wszyscy wzięliśmy się za jedzenie,co chwilę słyszałam jak smakowite jest.Jednak później to chłopcy sprzątali,a ja położyłam się na kanapie.
-To ja uciekam,paa-pożegnał się Lou.-Będę w nocy.
Po jego wyjściu Zayn usiadł na kanapie obok mnie.
-Oglądamy coś?-zapytałam.
-Mecz leci-oznajmił Malik.
-Włączaj!!-wrzasnęłam.
-Od kiedy ty lubisz piłkę nożną?-zdziwił się,jednak włączył telewizję.
-Od zawsze-powiedziałam.
Zayn przyniósł dwa piwa i usiadł wygodnie,ja już zawzięcie oglądałam mecz.
-Co to kurde było?!?
-No ja nie mogę,podaj mu idioto.
-Jestttttttttttttttttt!!!!!!!
To właśnie ciągle krzyczeliśmy.Popijając piwo komentowaliśmy grę zawodników.Nawet super było,Zayn i ja rozumiemy się doskonale.
Gdy jednak mecz dobiegł końca pozostało nam oglądać jakiś serial.Założyłam nogi na uda Zayna,ten uśmiechnął się i zaczął je masować.Serial szybko się skończył,bo włączyliśmy na końcówkę.Przeciągnęłam się leniwie i zakryłam dłonią buzię, bo zaczynałam ziewać. Na ekranie telewizora pojawiły się napisy końcowe.
-Co robimy?-zapytałam.
-Karaoke-zaproponował.
-Hahah dobra-parsknęłam śmiechem.
Podeszłam to telewizora,wyjęłam z szafki pod nim płytę karaoke i włączyłam ją do dvd.
-Ty pierwsza,wybierz piosenkę-rzekł wesoło Zayn.
-Chcę Lady Gagę Just Dance-zdecydowałam.
Po chwili już śpiewałam pierwszą zwrotkę wygłupiając się.Zayn nagrywał swoim telefonem całą akcję.
Gdy skończyłam od razu kazałam mu pokazać mój występ.
-O matko! hahahhahaha-śmialiśmy się dobre kilka minut.
Potem przyszedł czas na Malika,który wykonał utwór Psy Gangnam Style.Większość tekstu zmyślał,bo nie umiał go przeczytać.Koreański nie jest jego mocną stroną.
Malik zmontowałam nasze występy tak,że najpierw moje 10 sekund,a potem jego i wrzucił do na tt.
-Weź usuń to-wymamrotałam.
-Czemu? śpiewamy cudownie-zaśmiał się.
-Dawaj teraz coś razem-zaproponowałam.
-Rihanna i Ne-Yo-wrzasnął Mulat.
W końcu ja zaczęłam śpiewać:
That's how much I love you /Tak bardzo Cię kocham

That's how much I need you/Tak bardzo Cię potrzebuje

And I can't stand you/Nie mogę cię znieść

Must everything you do make me wanna smile?/Czy wszystko co robisz musi sprawiać, że będę chciała się uśmiechnąć?

Can I not like it for a while/Mogę nie lubić tego przez chwilę?
No/Nie

Zayn
But you won't let me/Ale ty mi nie pozwolisz

You upset me girl and then you kiss my lips/Denerwujesz mnie dziewczyno, a potem całujesz moje usta


All of a sudden I forget that I was upset/Nagle zapominam, że byłem zły


Can't remember what you did/Nie mogę pamiętać, co zrobiłaś

But I hate it/Nienawidzę tego

Dalsza część piosenki sprawiała,że podchodziliśmy do siebie coraz bliżej.Podczas ostatniej części razem Malik chwycił moją dłoń i splótł ją z swoją.Gdy nadeszła ostatnia zwrotka,którą śpiewam ja-moja ręką wylądowała na jego ramieniu,a jego na mojej talii.Ostatnie słowa piosenki sprawiły,że dzieliły nas milimetry.I nagle usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami.Odsunęliśmy się od siebie,a zaraz pojawił się Lou.
-Idę spać-wyszeptałam wchodząc na górę.
Weszłam do łazienki,wzięłam na prawdę szybki prysznic,umyłam zęby i położyłam się do łóżka.
To co wydarzyło się na dole dało mi dużo do myślenia.Gdyby nie mój brat pocałowalibyśmy się.Rozumiesz to? Me,Zayn and Kiss. O mój Boże przez chwilę poczułam,że żałuję,iż Louis nam przeszkodził.Jednak coś kazało mi zejść do niego i sprawić,że chciałby mnie znów pocałować.Ciekawe co on teraz myśli.
Niestety sen znużył mnie już po tych rozmyśleniach.

Fotos















(na okładce napisane jest zamiast Selena Gomez tylko Selena.) (zamiast Gomez napisane jest Selena)
_____________________________________________________________________________
Witajcie :3 rozdział miał być za tydzień,ale napisałam go dziś,bo naszła mnie wielka wena.Wgl. myślałam,że serducho mi wypadnie jak zobaczyłam w statystykach liczę wyświetleń.I wasze komentarze ^^ <3 kocham was normalnie xD poza tym jak widzicie ten rozdział jest dłuższy niż poprzednie,ale pewnie jest więcej błędów.Aghh taka ja :/ następny rozdział możliwe,że pojawi się w ostatnim tygodniu czerwca lub pierwszy lipca.Postaram się w wakacje pisać co 3-4 dni,ale nie obiecuję,że mi się uda,bo mam jeszcze 2 inne blogi.A i wpadłam na pomysł by zrobić tag na Twitterze- #StayStrongff .Możecie wtedy pisać coś o blogu i bohaterach dodając ten tag.I jeśli chcecie bym informowała was o nowych rozdziałach wystarczy wejść w zakładkę "informowani",a tam wszystko znajdziecie ;) to na tyle,buziaki :*


piątek, 6 czerwca 2014

16.Poland

-Nikt nie może wiedzieć,że to my-tłumaczyłam swojej stylistce.
-Dobra,tu jest zestaw dla ciebie Sel-odparła pokazując na ubrania przy łazience.
Wzięłam je,poszłam się przebrać,a nerwy coraz bardziej rosły.Założyłam czarne rurki,zielone conversy i szary t-shirt z hiszpańskimi napisami.Na to narzuciłam czarny płaszcz oraz wielką czapkę.
Właśnie lecimy samolotem do Polski,boję się,ale obiecałam to Louisowi.Nawet go rozumiem,bo on nie zna naszej rodziny.Jednak najbardziej obawiam się,że spotkamy ojca,a tego nie przeżyję.Zostawiłam tego pijaka w domu i uciekłam.Teraz pewnie będzie chciał od nas kasę.
-I jak?-zapytał Louis.
Miał na sobie podobny ubiór co ja,brązowe soczewki.
-Świetnie-uśmiechnęłam się.
-Ty też pięknoto-odrzekł wesoło.
-Louis pamiętasz jak zareagowały polskie directionerki na to,że jesteś w połowie Polakiem?-zapytałam.
-Ryczały,skały,piszczały,tweetowały.-wymieniał zadowolony.
-Dobra,zbieramy się-oznajmiłam.
Oboje wyszliśmy z hotelu i udaliśmy się do samolotu.Coraz bardziej się denerwowałam,za 2 godziny będę w Polsce.Nie wyobrażam sobie powrotu,zobaczę tych ludzi,których nienawidziłam.
Włożyłam słuchawki  uszy,uczyłam się piosenek na album.
Ciekawi mnie jak wygląda teraz tata,co robi i czy ogarnął już,że mnie nie ma.A jeśli gdy przyjadę ktoś mnie rozpozna?hmm nie mogę tego przewidzieć,ale jestem ostrożna.
Dostaliśmy znak od pilota,że zaraz lądujemy,więc przygotowałam się.Popatrzyłam na Louisa,który od 15 minut wpatrywał się w okno z ogromnym zaciekawieniem.
Lądując na Modlinie moje nerwy prawie wybuchły.
-Tak się cieszę-odparł Lou przytulając mnie mocno.
Posłałam mu udawany uśmiech i wyszłam z samolotu.Przywitał nas mróz,ale małe przebłyski słońca dawały znaki.
Od razu pognaliśmy do samochodu,by nikt nas nie zobaczył.Plan jest taki: najpierw na grób mamy,potem krótka jazda po Warszawie.
Dlatego nasz kierowca ruszył w stronę cmentarza.Tak właściwie to nie byłam tam od roku i żałuję.
Wysiadłam szybko z samochodu z tysiącami myśli w głowie,wzięłam znicz i kwiaty z bagażnika,po czym złapałam Louisa za rękę.Po woli bez ochroniarzy ruszyliśmy w stronę grobu mamy.Widziałam,że w oczach brata pojawia się zakłopotanie.Delikatnie przejechałam kciukiem po jego dłoni,nie zatrzymując się.Gdy zobaczyłam nagrobek zamarłam,Lou popatrzył na mnie,ale ja nie mogłam nic powiedzieć.Łza poleciała nam po policzkach,jednak położyliśmy kwiaty do wazonu i zapaliliśmy znicze.Usiedliśmy na ławce,oparłam głowę o ramię brata.
-I co powiesz?-zapytałam.
-Chciałbym ją poznać,mimo iż to niemożliwe-wymamrotał przez łzy.
-Była cudowna-uśmiechnęłam się.
Spojrzałam na wisiorek,który zawsze mam,a szczególnie na koncertach.To napis "Selenka" z brylancikami,dostałam go od mamy.Bo mój pseudonim jest właśnie od tego.Moja babcia,która już nie żyje bardzo mnie kochała,a ja kochałam ją.Ona nazywała się Serena i wymyśliła,że ja będę Selena,ponieważ miałam problemy z wymówieniem "r" i do 4 roku życia mówiłam do niej Selena,a ona odpowiadała,że ja jestem Selena,a ona Serena.Mama wiedziała,że kochałam babcię,dlatego kupiła mi ten naszyjnik.Tak bardzo za nią tęsknię.
-Musimy iść,ludzie się patrzą coraz bardziej-odrzekłam niechętnie.
-Wiem,chodź-powiedział stając i podchodząc do grobu.
Ucałował go delikatnie,po czym złapał mnie za rękę.Udaliśmy się szybko do auta,ja zapięłam pas i oparłam głowę o szybę.Nie mogłam tam wytrzymać,to za trudne.Mama była dla mnie jednocześnie przyjaciółką,a nie widząc jej grobu przez roku czuje się okropnie.Przez cały czas gdy jeździliśmy po Wawie patrzyłam tylko czy znajdę kogoś znajomego.Na szczęście z auta mającego przyciemniane szyby nikt mnie nie zauważy.
Nawet nie możemy zatrzymać się na jakieś jedzenie,bo musimy wracać.Więc nasz kierowca od razu zawrócił na lotnisko.Po drodze Louis ciągle trzymał mnie za rękę.Dopiero wchodząc na terminal ją puścił,przeszliśmy przez bramki dla VIP'ów,po czym moja asystentka pobiegła po kawę i coś do jedzenia dla nas.Jestem wdzięczna swoim pracownikom,że wytrzymują ze mną.
Szybko zajęliśmy miejsce w naszych fotelach i czekaliśmy,aż zostaniemy sami.
-Dzięki,że mnie tu zabrałaś-wymamrotał brat.
-Nie ma za co-odparłam.
-Sam nie wiem co mam powiedzieć-wypuścił powietrze ze świstem.
-Nie musisz nic mówić,rozumiem to-uśmiechnęłam się.
_______________________________________________________________________
Wiem,wiem klapa...No niestety jakoś tak wyszło :( postaram się napisać następny o wiele lepiej! ten pisałam od miesiąca kiedy tylko mogłam,a wiadomo teraz trzeba wszystkie oceny poprawić itp. Myślę,że może napiszę coś za dwa tygodnie dopiero :) i jak chcecie to piszcie z kim chcecie "zeswatać" Sel ;) 

piątek, 2 maja 2014

15.Coś zaiskrzyło...

-Na szczęście dziś wieczorem może mnie wypiszą-odrzekła Nina.
-Dobrze,że szybko pojechaliście do szpitala-powiedziałam łapiąc ją za rękę.
-Słuchaj Sel...Wczoraj był tu Harry-wyszeptała.
-Serio? i jak?-dopytywałam.
-Rozmawialiśmy,mówił,że mnie kocha.A ja głupia palnęłam,że musimy zostać przyjaciółmi-opowiadała.
-Co do niego czujesz?-odparłam wnioskując.
-Sama nie wiem.Wciąż go chyba kocham...ale nie wiem jaką miłością.Wiesz ta rok temu była do idola.Był moim ukochanym piosenkarzem i tak go traktowałam.Nie jako normalnego chłopaka tylko gwiazdę.
-A teraz?
Zapadła cisza.Ona musi go kochać,tylko nie umie tego przyznać.Widzę to po tym jak mówi,wiem,że od początku była Directioner.Harry to jej ulubieniec i rok temu działa pod wpływem emocji.Każdy chciałby być ze swoim idolem prawda?ale miłość nie działa na zasadach idol-fan.Zazwyczaj i tak jak w przypadku Niny fan obdarza idola zupełnie innym uczuciem niż gdyby Styles byłby normalnym chłopakiem poznanym gdzieś w mieście.
-Te miesiące po zerwaniu poznaliśmy się jako przyjaciele.Jest super,odnaleźliśmy wspólny język.-mówiła
-Dzwoń do niego,pogadajcie o uczuciach.A ja strasznie cię przepraszam,ale muszę jechać.Zaraz przyjdzie Louis z bufetu i mam nadzieję,że przyniesie ci te wodę.-rzekłam.
-Ahh jego po coś wyślesz do wróci 2 lata później-zażartowałam.
Nagle ku naszemu zdziwieniu do sali wszedł mój zdyszany brat z butelką.
-W jednym sklepie była tylko gazowana,więc leciałem do drugiego we wschodnim skrzydle.-wymamrotał.
-Dzięki,jesteś kochany-uśmiechnęła się Nina.
-Dobra,pa kochana.Będę tak strasznie tęsknić.Pamiętaj,że masz zadzwonić do niego i przepraszam,że już idę,ale mam samolot za 45 minut.Kocham cię-przytuliłam ją.
-Pa kochana,będę tęsknić.Dzięki,że przyleciałaś.-wyszeptała wzruszona.
Posłałyśmy sobie smutne z powodu rozłąki spojrzenie.Zaczekałam na Louisa,po czym pognaliśmy do auta.Pod szpitalem roiło się od fotografów,ale my nie zwracaliśmy na to uwagi.Usiadłam wygodnie i wyjęłam telefon.

Właśnie przylecieliśmy do Londynu.Nie byłam tu chyba 3 miesiące,ale nic się nie zmieniło.Deszcz,chłód oraz tłumy turystów to już norma.Louis zabrał mnie to siebie,bo spędzimy rodzinne chwile.Jutro lecimy do Polski...Tak,po roku zabieram brata na grób mamy.Obecnie wylegujemy się na kanapie.
-Ale nudaa...Zróbmy coś fajnego-odparłam.
-No co chcesz takiego porobić?-zapytał wyłączając telewizor.
-Chodźmy do klubu,dawno nie byłam w tutejszych.-zaproponowałam radośnie.
-Jest 21:00,ubieraj się szybko i idziemy-zerwał się.
Założyłam klasyczne,czarne szpilki oraz również czarny płaszcz.
Wyszliśmy z domu,po czym kierowca zawiózł nas do najbliższego klubu.Przez drogę gadaliśmy o wszystkim.Tak to z nami jest,potrafimy nawijać przez cały dzień.Do tego często się przezywamy i drwimy z siebie,ale to z miłości.Louis został oficjalnie nie tylko moim bratem,ale również najlepszym przyjacielem.Mówię mu dosłownie wszystko.
-Ty kapciu jak ja się teraz pokażę?!?-mówił dramatycznie poprawiając włosy,które mu przed chwilą poczochrałam.
-Aghh czekaj-odrzekłam,pomagając mu.
Zaczęłam zaczesywać jego grzywkę,nie miałam lakieru,więc troszeczkę śliny musi wystarczyć.
-Kocham cię-powiedział po zobaczeniu w lusterku nowej fryzury.
-Wiem-wyszczerzyłam się.
-Jesteś taka skromna jak ja księżniczko-objął mnie ramieniem.
-Louis mam radę,weź przystopuj z perfumami,bo się uduszę maniaku-zaśmiałam się.
-Chcę ładnie pachnieć,by odwracać uwagę od twojego smrodu kobieto-powiedziałam z udawaną powagą.
-A więc ja śmierdzę?!? powąchaj siebie orangutanie-wyszczerzyłam perliste zęby.
-Głupia jesteś-warknął ukrywając uśmiech.
Zatrzymaliśmy się,dlatego nic nie odpowiedziałam.Nie wiem skąd paparazzi wiedzą,że właśnie tu przyjedziemy...Po wyjściu zobaczyłam ich więcej niż się spodziewałam.Razem pognaliśmy do środka,zajęłam miejsce przy stoliku,a Tommo1 poszedł po drinki.A no właśnie Louis już nie jest Tommo tylko Tommo1,a ja Tommo2.Tak nas ochrzcił Harry z Liamem.Dawno ich nie widziałam...hmmm.
Styles jest w NYC, Liam w Wolverhampton, Niall w Irlandii,a Zayn w Londynie.Ej no,przecież może do nas dołączyć.Szybko wyjęłam telefon,wystukałam na klawiaturze,że czekamy i schowałam urządzenie.
-Proszę bardzo-odrzekł Lou kładąc na stole dwa drinki.
-Pojebało cię coś? to musiało kosztować fortunę,wystarczy mi zwykła wódka-powiedziałam biorąc jeden.
-Młoda nie zapędzaj się.Jesteś zbyt gówniarkowata,by wódkę pić i do brata się tak odzywać-zaśmiał się.
-Spadaj-warknęłam biorąc pierwszy łyk.
-No to cheers-wrzasnął stukając swoim kieliszkiem o mój.
Alkohol rozlał się w moim ciele tak szybko,że poczułam tylko jakby ktoś zrzucił ze mnie cały ciężar.Dawno nie piłam,bo pracowałam i nie chciałam zawieść moich fanów kiepskimi występami.Dlatego dziś od razu przewróciło mi się w głowie.
-Już się upiła..-odparł zażenowany Louis.
-Dobrze,że ty byłeś trzeźwy jak ostatnio byłam w Londynie-burknęłam wspominając.
Tak właśnie, mój brat z kolegami zlał się w cztery dupy i musiałam go wlec do auta.Gadał pierdoły typu "Selenka czczcz..emu then jednoro..gżmk..ec nie chce jeśćddfg twistów?" "Kurwa chyba zaraz go walnę" "Seluś,ale nie powiesz El o tym,że wypiłem tttttroszkę za dużuju?" "Daj mi te popierdolone marchewki,bo krew mi się wypuka" To oczywiście on wpadł na pomysł mieszkania wódki z whiskey,więc najbardziej się nachlał.
-Ja byłem trzeźwiutki,ty gadałaś o jednorożcu-szydził ze mnie wiedząc,że to był on.
-Dobrze to zadzwonię do Eleanor i opowiem jej co się działo-ostrzegałam.
-Nie,nie.Ona jest zajęta-wymigiwał się.
Zarechotałam głośno,gdy nagle pojawił się Zayn.
-Cześć-przywitał nas.
-Hej,siadaj.Przyniosę więcej drinków-odrzekł mój brat,po czym ruszył wykonań misję.
-Miło cię widzieć-przytuliłam go.
-Ciebie też,co słychać?-powiedział patrząc mi w oczy.
-Przyleciałam z Lou do UK,a jutro lecimy na grób mamy-wyszeptałam mu do ucha.
-Mam nadzieję,że będzie dobrze.-uśmiechnął się.
Tomlinson wrócił z kieliszkami whiskey,usiadł obok mnie i stuknął się z nami.Wypiłam zawartość mojego.
-Zróbmy sobie selfie-zaproponowałam.
Wyciągnęłam swój telefon,ustawiłam się do zdjęcia obok chłopaków.Poczułam rękę Zayna na swoim udzie.Louis od razu ją strącił,a ja popatrzyłam na niego.
-Nie pozwolę na to-tłumaczył.
-Zayn,chcę z tobą zatańczyć.-pociągnęłam Malika za rękę.
Po klubie rozległy się dźwięki piosenki T-Pain'a i B.O.B "Up Down". Przyciągnęłam chłopaka do siebie za pomocą szarpnięcia jego koszulki.
Ten objął mnie w tali,zaczęliśmy kręcić się w rytm muzyki.Widziałam jak Louis kipy ze złości,nie wiem co on ma do tego,że mogę zostać dotknięta przez faceta.Zawsze gdy widzi taką scenę-przerywa ją.
-Powiedz,serio chcesz ze mną tańczyć czy chodzi o wkurzenie Louisa?-zapytał szepcząc mi słowa do ucha.
-Ehh..no wiesz-zmieszałam się.
-Jeśli o to drugie to chętnie ci pomogę-odparł po czy zjechał w dół na wysokość moich kolan.Złapał mnie za pupę,podnosił się przejeżdżając ustami po moim ciele.Ja natomiast zabawiłam się jego włosami.Szczerze mówiąc podobała mi się ta sytuacja nie tylko dlatego,że Louis miał ochotę posłać mnie do klasztoru,ale Zayn pociągał mnie od momentu,gdy zobaczyłam go na plakacie w pokoju Niny.Następnym naszym ruchem był obrót i położenie rąk na moich biodrach.Kręciłam nimi,nie zważając już na brata.Czułam oddech Malika na swojej szyi,jego perfumy,które ubóstwiam zmieszały się z zapachem papierosów.Byłam już zmęczona,ale coś kazało mi tańczyć dalej.
-Nie grzeczna jesteś-wyszeptał.
-A widziałeś kiedyś,żebym była grzeczna?-uśmiechnęłam się zadziornie.
Muzyka zmieniła się na coś bardzo szybkiego,a my odkleiliśmy nasze ciała od siebie.
Posłałam mu wdzięczny uśmiech i zmierzałam do stolika.No to szykuje się opierdol...

*oczami Niny*
W Nowym Yorku jest obecnie 15:00,więc pielęgniarki przyniosły mi obiad.Składał się on z kurczaka i ziemniaków,ze względu,że leżę na oddziale "dla bogatszych" nie muszę męczyć niedogotowanej jajecznicy jaką podają innym pacjentom.Współczuję im,ale nie za pewnie całemu szpitalowi jedzenia jak z 5 gwiazdkowej restauracji.
Wzięłam talerz,który położyłam na stoliczku.Zaczęłam pałaszować,bo byłam niesamowicie głodna.W zawodzie modelki mam dostosowaną dietę,a teraz nikt mi niczego nie zabroni.
Brudne naczynia odsunęłam wraz ze stoliczkiem.Wzięłam do ręki telefon i bez zastanowienia wybrałam numer Harrego,od razu zaczęłam żałować.Co ja mu niby powiem?!?
-Halo.
-Ahh...Harry?
-Tak,pomyliłaś się prawda?
-Nie! dzwonię do ciebie.
-A no to zamieniam się w słuch.
-Jesteś w NYC?
-Jeszcze tak,ale za 1,5 godziny mam samolot.
-Wiesz myślałam dużo o nas.Miłość,którą darzyłam się rok temu była raczej taką od fana do idola...
-A teraz?
-Właśnie nie wiem jaka.
-A co czujesz gdy jestem przy tobie?
-Ahh...moje serce zaczyna mocniej bić,ale coś mówi mi,że nie mogę darzyć się silniejszym uczuciem niż przyjaźń.
-Nina od kiedy poznaliśmy się jeszcze bardziej wiem,że jesteś moim aniołem.Możesz mieć obawy,ale miłość jest silniejsza.Jeśli mnie kochasz to spróbujmy od nowa.Cholernie mi na tobie zależy,bo kurde dopełniasz mnie.
-Szczerze mówiąc ta przyjaźń sprawiła,że dostrzegliśmy w sobie prawdziwe osoby.Polubiłam cię jako normalnego chłopaka.Chcę być blisko ciebie.
-A więc?
-Więc...

*oczami Leny*
-Co ty sobie kurwa wyobrażasz?!? będziesz tańczyć z moim przyjacielem tak jakbyście się pieprzyli?!? uważasz,że to śmieszne,ale tak nie jest.-wrzeszczał.
-Uspokój się,mam prawo do życia miłosnego.Nie jestem twoją niewolnicą,nie będziesz mnie trzymał jak w klatce-tłumaczyłam.
-Serio stary.Nie chcę jej skrzywdzić,przecież nie zmusisz jej do nie spotykania się z chłopakami-mówił Zayn
-Dobra,nie potrzebnie się tak uniosłem.-wymamrotał.-W zamian przyniosę picie.
Mój brat ruszył w stronę baru.
-Chodź,zrobimy sobie zdjęcie-odparł Malik wyjmując telefon.
Za pozowałam,ale trochę alkoholu namieszało mi w głowie,więc na pewno nie wyglądam za dobrze.
-Wyglądasz jak modelka-powiedział jakby czytał mi w myślach.
-To ty wyglądasz jak model-odrzekłam wesoło.
-No to oboje jesteśmy modele-wybełkotał stanowczo.
Po chwili brat wrócił z słabszymi już drinkami,a Zayn pisał coś na telefonie.Ja od razu sięgnęłam po swój napój,wzięłam łyk.Nagle poczułam wibrację w kieszeni,mój telefon się odezwał.Przyszło powiadomienia z twittera, Malik wstawił te zdjęcie!
-Weź to usuń-skrzywiłam się.
-Przecież wyglądamy jak modele-wyszczerzył perlisty uśmiech.
Przewróciłam oczami i wróciłam do drinka.Wieczór można uznać za udany.Między mną,a Zaynem coś zaiskrzyło.
______________________________________________________________________________
Witajcie mordeczki :3 o to krótki rozdział-brawo dla mnie xD przepraszam za to,ale musiałam go skrócić.Wybaczcie też błędy,które ciągle popełniam. Jeśli macie pomysły co wydarzy się dalej to piszcie!! na prawdę! może wykorzystam czyiś pomysł i zadedykuje mu ten rozdział.
Do miłego Clauduśka xx.

piątek, 18 kwietnia 2014

14."Zdecyduj czego chcesz"

Wczorajsze bóle nasiliły się w nocy,więc musieliśmy jechać do szpitala.Rick pomógł mi się ubrać w dres,zapakował mnie do auta,po czym ruszył.Czułam się okropnie,mój brzuch jakby wywijał fikołki.Głowa pulsowała,nie mogłam wytrzymać.Jazda wymęczyła mnie jeszcze bardziej.
Gdy już byliśmy na miejscu Rick zaprowadził mnie do szpitala.Przyjęli nas na oddział,a mnie lekarz zabrał na badania.Położyłam się,podniosłam koszulkę.
-Wykonamy USG jamy brzusznej.-oznajmił doktor.
Każdy dotyk tej maszyny sprawiał niesamowity ból.Nie wiem co się ze mną dzieje,ale nie jest dobrze.
-Cholera,zator tętnicy krezkowej.Zabieramy ją na salę-krzyknął lekarz.
Nagle straciłam przytomność.

Leżałam na łóżku szpitalnym,była noc.Byłam podłączona do tysiąca kabelków,a na brzuchu miałam bandaż.
-Cześć księżniczko-uśmiechnął się zaspany Rick.
-Która godzina?-zapytałam.
-4:45.-odparł patrząc w telefon.
-Dzwoniłeś do Seleny?-rzekłam rozglądając się po pokoju.
-Tak,już leci.-oznajmił podchodząc do łóżka.-Nawet nie wiesz jak się o ciebie bałem.
-Ale teraz jest dobrze?-dopytywałam.
-Oczywiście,zator usunięty.-złapał mnie za rękę.
Czułam się dziwnie,jakby ktoś chodził po moim wnętrznościach.
Nagle do sali wszedł Harry.Tak ten Harry Styles.
-Emm...Cześć-wymamrotał pocierając się o szyję.
-Rick zostaw nas proszę-rzekłam do chłopaka.
Ten z miną zabójcy wyszedł z pomieszczenia i zamknął drzwi.
-Co ty tu robisz?-warknęłam.
-Lena mi powiedziała,że jesteś w szpitalu.-wyszeptał nie pewnie.
Szczerze to brakowało mi go.
-To dla ciebie-powiedział kładąc koło mnie pluszowego misia.
-Dziękuje-uśmiechnęłam się.-Harry co się właściwie z nami stało?
-Odeszłaś ode mnie-odgarnął mój nie okrzesany kosmyk włosów.
-Bo spotykałeś się z Carą-spojrzałam na niego jednoznacznie.
-Wcale nie,to były brednie.-zaprzeczył loczek.
-Przyjechałeś tu o 5 rano tylko dla mnie?-zapytałam zdziwiona.
-Tak-speszył się.-Ale jak się czujesz?
-Już lepiej,chociaż wciąż boli-odparłam.
-Sel powiedziała mi o zatorze-oznajmił.
Jego troska na temat mojej osoby zadziwiła mnie. W końcu złamałam mu serce jak to powiedział Niall.
Złapałam go za rękę,przyłożyłam ją do swojego policzka i uśmiechnęłam się.
-Wiesz,że cały czas cię kocham.-wyszeptał zasmucony.
-Harry...nie.Zapomnij o mnie jako miłości,możemy być przyjaciółmi.-wymamrotałam osłabiona.
-Nigdy nie wymażę cię z pamięci.Sama nie wiesz co zrobić z życiem,zdecyduj czego chcesz-rzekł wychodząc.
Zawinęłam się w kołdrę,a łza poleciała mi po policzku.Hazza ma rację,nie radzę sobie.Raz go przytulam,potem mówię,że musimy zostać przyjaciółmi.To chyba spowodowane jest tym,że chwile spędzone z nim były dla mnie bardzo ważne.Jednak pośpieszyliśmy się,a ja nie umiem funkcjonować gdy tępo idzie za szybko.


*oczami Nialla*
Właśnie jadłem śniadanie gdy zadzwoniła Lena,dowiedziałem się o szpitalu Niny,więc poprosiłem ją,żeby pozdrowiła chorą ode mnie.
Dziś spotykam się z Jade.Odkąd Sel nas poznała lubimy ze sobą przebywać.
Założyłem kurtkę,schowałem do kieszeni telefon i wyszedłem z domu.Zapakowałem się do auta,po czym mój kierowca ruszył.Umówiłem się w Hyde Parku.

-Ja poproszę piersi z kurczaka panierowane i wino-odparła Jade.
Jesteśmy obecnie w restauracji,ponieważ chciałem zabrać pannę T. na kolację.
-A jak tam u Seleny?-zapytała.
-Jest u Niny w szpitalu,a nie masz z nią kontaktu?-powiedziałem pijąc.
-Tak pytam-zmieszała się.

Wychodząc z restauracji spotkaliśmy tłumy fanów i paparazzich.Rozdałem kilka autografów,po czym wraz z Jade wsiedliśmy do auta.
-Cieszę się,że wyszliśmy razem-posłałem jej uśmiech.
-Ja również-rzekła.







sobota, 5 kwietnia 2014

13. What happened with me?

Właśnie kończymy pakowanie sprzętu.Siedzę w prywatnym samolocie z moimi pracownikami i za razem przyjaciółmi.
-Ej Lena łap-odparł Dane rzucając mi butelkę wody.
-Dzięki-krzyknęłam odkręcając korek.
Napiłam się,po czym położyłam głowę na oparcie.Jestem wyczerpana,a mam jeszcze tyle do roboty.Nie długo nowa trasa,przygotowania ah...
Teraz lecę do Los Angeles podkładać głos do "Artut i mnimki 3"
-Sel 8 sierpnia musicie być na Teen Choice Awards, Round& Round 12 maj w Budapeszcie.27 marca czyli za 6 dni jest Kids Choice Awards.31 marca promocja C&A w Paryżu.12 września Vma,a Monte Carlo od 30 lipca.A 23 lipca jest premiera "Ramona & Beezus". 25 sieprpnia NAACP awards. 3 września  Imagen Awards. 15 października reklama Borden Milk.-mówiła moja menadżerka.
Nie miałam ochoty słuchać tylko spać!

Właśnie przylecieliśmy do LA.Jest 5 rano.
Wyszłam z samolotu,udałam się do auta gdzie czekał na mnie Louis.
-Cześć-przytuliłam go.
-Hej zaspańcu.-dał mi buziaka w policzek.
-Spadaj-odparłam,po czym uderzyłam go lekko w ramię.
Opowiadałam mu o trasie,aż znaleźliśmy się w moim domu.Otworzyłam drzwi,położyłam klucze na szafkę i rzuciłam się na kanapę.Louis poszedł do kuchni,a ja zamknęłam oczy.Marzyłam by spać w nieskończoność.

Obudził mnie dźwięk dochodzący z telewizora.Spojrzałam na zegarek,który wskazywał 13:45.Louis siedział obok wgapiony w serial z Jennifer Aniston.
Wstałam,przeciągnęłam się i pobiegłam do garderoby.Wzięłam odpowiednie ubrania,poczłapałam do łazienki.Tam umyłam zęby,ubrałam się,a następnie zrobiłam lekki makijaż.Rozczesałam włosy,ułożyłam je i byłam gotowa do wyjścia.
Na dole czekała na mnie jajecznica zrobiona przez brata.
-Ale pychota-uśmiechnęłam się.
-Sel,kiedy wreszcie pojedziemy na grób mamy?-zapytał Lou.
-Wiesz,że to nie jest takie łatwe-spoważniałam.
-Czekam rok.Albo polecę z tobą albo bez ciebie-odparł.
-Okey,możemy nawet jutro,ale nikt nie może się o tym dowiedzieć-rzekłam.-Ojciec może być trzeźwy i będzie chciał się z tobą zobaczyć.
-Ja chcę go poznać!-powiedział kładąc szklankę z sokiem na stół.
-To alkoholik,mówiłam ci o nim tysiąc razy-wymamrotałam.
-A ta rodzina we Włoszech?-spytał.
-Nie znam ich.Wiem,że jest tam babcia od strony taty i ciotka.-oznajmiłam.
-Pojedziemy do Polski jutro.Nikt nas nie pozna-zakomunikował stanowczo.-A teraz idziemy na kawę.
Wyszliśmy z domu,po czym wsiedliśmy do auta.
Nie podoba mi się ten wyjazd do Warszawy,ale rozumiem Louisa.On nie zna nikogo z naszej rodziny.
Zatrzymaliśmy się pod Starbucksem,razem w ochroną (!) udaliśmy się do środka.
Podeszłam do kasy i zamówiłam latte z bitą śmietaną dla siebie,a dla Louisa waniliowe macchiato.Już dziś mam iść do tego studia podkładać głos,a wieczorem dopracowywać album i następną trasę.
-Dobre-oblizał się Lou.
-Daj spróbować-odparłam.
Brat podał mi swój kubek i nie zatrzymując się wypiłam trochę.
-No racja-zaśmiałam się.
-A daj swoje-wyszczerzył się Tommo.
Podałam mu moje latte,a sama patrzyłam na drogę,którą idziemy,by nie przegapić zakrętu.
-Pycha-rzekł oddając mi kubek.
-Jak u Elki?-zapytałam.
-Dobrze,mieszka ze mną-oznajmił.
-A u Zayna?-odparłam.
-Wciąż mu ciężko po tej zdradzie,ale radzi sobie.A czemu o niego pytasz?-powiedział zdziwiony.
-Harry dalej pije?-wymamrotałam.
-Tak. Nina namieszała mu w głowie.Pośpieszył się,ale to dlatego,że chciał ją mieć blisko siebie-mówił.
-Ona kocha Ricka-wyszeptałam.

Już od 2 godzin nagrywaliśmy ten podkład. Księżniczka Selenia dość dużo mówi,dlatego to się tak dłuży.A na razie mamy jakieś 30-40 minut filmu.

*oczami Niny*
-Dobrze, Rick przytul ją bardziej-mówił fotograf.
Obecnie jestem na sesji zdjęciowej z Rickiem. (zamiast Iana i Paula jest Rick) KLIK  KLIK KLIK KLIK KLIK KLIK KLIK 
Kocham tego szaleńca.Z nim nigdy nie jest nudno.
-Zaczynam czuć się nieswojo-wyszeptał mi na ucho.
-Już koniec-uśmiechnęłam się.
Podeszła do mnie kobieta z szlafrokiem,by nie okryć.
Poszłam z nią do garderoby,wzięłam przygotowany wcześniej zestaw,po czym ubrałam go. Dziś idę z Rickiem na kolację do Da Silvano.

Szliśmy spacerkiem po Nowym Yorku rozmawiając o wszystkim.
-Rick zostań ze mną na noc-poprosiłam.
-Dla ciebie wszystko-pocałował mnie.

Wchodząc do restauracji zauważyłam tłumy paparazzich i fanów,jedni moi,ale drudzy One Direction.
Po wejściu tak jak myślałam zobaczyłam Harrego z Joshem.Co on tu robi? akurat gdy mam zamiar spędzić ten czas z Rickiem?!!?
Przewróciłam oczami i usiadłam jak najdalej od niego.Wzięłam kartę.
-Skarbie, na co masz ochotę?-zapytał Smith.
-Chyba sałatkę z kurczakiem-odparłam.A ty?
-Stek panierowany-rzekł patrząc w swoją kartę.
Ukratkiem spojrzałam na Stylesa,który najwidoczniej nie zauważył,że tu jestem.Uff...
Podszedł do nas kelner.
-Dzień dobry,co dla państwa?-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Sałatkę z kurczakiem po proszę i białe wino-oznajmiłam.
-Dla mnie stek panierowany z ziemniakami i wodę proszę-zamówił Rick.
-Dobrze,za chwileczkę podam.-wymamrotał, po czym odszedł.
-Nina może pójdziemy po kolacji do klubu?-zapytał brunet.
-Z tobą wszędzie-uśmiechnęłam się zadziornie.
Rick jest dla mnie bardzo ważny,widzimy się prawie codziennie.On przeniósł się na studia do Nowego Yorku i kupił tu mieszkanie,żeby być blisko mnie.To urocze,ale pewnie zapytacie co z moją przyjaźnią z Harrym.No,więc przez 2 miesiące spotykaliśmy się w Londynie,ale później ja wyjechałam,a on stał się zazdrosny i przystawiał się do mnie.
-Zaraz wrócę-odparł Smith wstając.
Wyjęłam z torebki telefon i napisałam do Seleny.
"Hej, jak tam? :D"
"Doobrze, kończę album.A ty?"
"Jestem z Rickiem na kolacji ;>"
"Pozdrów go :)"
"Ok"
-Ekhem Nina,co ty tu robisz?-usłyszałam dobrze znany mi męski głos zza pleców.
-Harry-wyszeptałam patrząc na twarz lokersa.
-Dobrze cię widzieć-uśmiechnął się przez co ukazały się jego śliczne dołeczki.
-Taaa, co u ciebie?-zmieszałam się.
-Jakoś żyję, a ty?-odparł.
-Też,jestem tu z Rickiem-powiedziałam akcentując "Rickiem" co miało oznaczać,że chcę,aby poszedł.
-To fajnie,dobra.Eh...kiedyś się jeszcze spotkamy-wymamrotał nie zadowolony.
Na reszcie wrócił na swoje miejsce,a ja wypatrywałam swojego chłopaka.

Już od 1 godziny jesteśmy w klubie.Tańczymy i pijemy,żartujemy. Krócej mówiąc-świetnie się bawię.
Muzyka to głównie latynoskie rytmy,więc między nami jest duża chemia.Nagle coś w moim brzuchu wywinęło fikołka.Poczułam przymus pójścia do toalety,więc to zrobiłam.Zwymiotowałam.
Umyłam ręce oraz buzię,po czym wróciłam do Ricka.
-Kochanie chcę wracać do domu,źle się czuje-wyszeptałam mu do ucha.
-Jasne,już idziemy-przytulił mnie.
Rick złapał mnie za rękę,poprowadził do wyjścia.Na prawdę mój organizm nie czuł się najlepiej.A do tego przed wejściem stał tłum ludzi.Robili mi zdjęcia albo wpychali ręce z kartkami przed oczy.Jedną taką podpisałam,ale nic więcej.Marzyłam by znaleźć się w sypialni.
Położyłam się na siedzeniu w aucie,po czym zamknęłam oczy.Miałam ochotę wymiotować,czułam się wzdęta,brzuch mnie bolał i byłam zmęczona.Oh...

Wchodząc już umyta do sypialni zobaczyłam,że Rick ułożył się grzecznie na poduszce.Zasnął.
Ja również próbowałam to zrobić,ale najpierw musiałam biec do łazienki.Coś złego się ze mną dzieje...

________________________________________________________________________________
Witam,witam skarbeczki <3 rozdział może za fajny nie jest,ale to wstęp to tego co będzie działo się potem.Będzie wielkie boom xD Dziękuje,że jesteście.I bardzo proszę komentujcie,bo to dodaje mi ochoty na pisanie.PROSZĘ :)

Komentarze karmią wenę <3
-Miley Cyrus